Po prostu pasztet

Facebook… Każda firma może tu zaistnieć. Nie potrzeba budżetu, wystarczy kreatywność i porozumienie z klientelą marki. Prawda? Problem zaczyna się wtedy, gdy firmie tylko wydaje się, że ma wyżej wymienione.

Legendarny Pasztet Podlaski pamiętam z harcerstwa. Nie był wtedy drobiowy (w każdym razie nie tylko) i można było w nim natrafić np. na świńską szczecinę. Teraz być może nie jest odpychający w smaku, ale na pewno w komunikacji marki.

Zwróćcie uwagę na hasło (tytuł fanpage’a), i wizerunek „brandmate’a” (jeśli można go tak określić):

https://www.facebook.com/pages/Lubi%C4%99-laski-Podlaski/188213091234175?sk=wall

Fanpage "Lubię laski - Podlaski", screen z 17.07.2011

Spełnił się sen agencji social mediowych: Ludzie zaczęli „lajkować” stronę tylko ze względu na kreację! Czymś takim trzeba się podzielić, trzeba też skomentować:

„strasznie wiesniacka ta wasza kreacja”, „No niezły pasztet z tego wyszedł:D” itp., oraz mój ulubiony: „Dajcie mi adres waszej agencji to was pomszczę” (służę: soulandmind.pl).

Tak było w ostatni piątek. Dziś już środa, a „Podlaski” nie zareagował na żaden z negatywnych wpisów. Może rzeczywiście nie trzeba, skoro w tym czasie liczba „lubisiów” wzrosła bez żadnej moderacji o 61%, czyli 92 osoby?

W niedzielę przejrzałem wszystkie wpisy na wallu „Lubiącego laski” (nie było tego dużo):

Fake – to profile o zerowej liczbie znajomych – uznałem, że to „użytkownicy” stworzeni najprawdopodobniej tylko do wsparcia tej akcji.

Krytycy/ prześmiewcy – „fani”, będący autorami negatywnych wpisów.

Fani – Mający rzeczywiście jakąś tożsamość, zazwyczaj ich wpisy były odpowiedziami w konkursie. Jest ich mniej niż 1/3 wszystkich autorów wpisów na wallu. W tej liczbie także pracownicy Drosedu. 🙂 Prawdziwy fan daje średnio ok. 3 wpisów w 2 tygodnie, tylko, że są to wypowiedzi jednowyrazowe (nazwy miejscowości – odpowiedzi w konkursie).

Tak więc fakap wielopłaszczyznowy (kreacja, moderacja, bezwstydność w podpinaniu fake’owych użytkowników). Wpisuje się w trend epic fails.